czwartek, 29 lipca 2010

6 momentów w kinematografii ostatnich lat, gdzie 'wiadomo, że skończy się dobrze, ale nic na to nie wskazuje'

Zainspirowana lekturą ostatnich kilkuset stron Władcy pierścieni wpadłam na pomysł rankingu [oczywiście 100% subiektywnego; tak bardzo, że pewnie za kilka miesięcy się zmieni], w którym wspomnę jedenaście sekwencji w kinie, które cechuje m.in. to, że mimo że wiemy, że dana scena skończyć się źle nie może [bo to 1) film animowany, 2) zdradzili w trailerze, 3) bo nie mogą itd.], ale i tak twórcy póki mogą, to wsadzają tyle złych rzeczy, że ktoś naiwny mógłby się na to złapać. Takie sceny są wszechobecne, głównie w kinie akcji i przygodowym, ale przyjrzę się jedynie kilku. SPOILERS!

Orodruina we Władcy pierścieni: Powrocie króla
Wspomniałam powyżej, że kończę lekturę Władcy pierścieni, a przy okazji książki przypomniałam sobie ten moment. Frodo i Sam ostatkami sił doczołgali się do wrót Góry Przeznaczenia [hah, góra ma drzwi], gdy zaatakował ich rozwścieczony Gollum. Cudem Sam odciągnął go od Froda, a Powiernik Pierścienia udał się do Szczeliny Zagłady. Sam udał się za Frodem, gdzie ku jego zaskoczeniu okazało się, że Frodo ani myśli zniszczyć Pierścień, co więcej - zakłada go na palec, obwieszczając siebie jego prawowitym panem. Tą sekwencję potęguję świadomość widza/czytelnika trudów, znojów podróży i ofiar walk z Sauronem. Frodo nie dość, że nie wrzuca Pierścienia, niczym Isildur, to do tego staje się niewidzialny, co sprawia, że naturalnie wydaje się nam, że Śródziemie pogrąży się teraz w mroku. Na szczęście Gollum znów atakuje Froda, zabiera mu Pierścień i przypadkiem wpada ze swym Skarbem do otchłani Szczeliny Zagłady i żyją długo i szczęśliwie i jest im zielono.

Zakończenie Gwiezdnych wojen, Epizodu V: Imperium kontratakuje
Od początku w tym filmie coś nie gra. Pod tym względem przypomina mi w konstrukcji Władcę pierścieni: Dwie wieże - grupa z pierwszej części, którą połączył wspólny cel, rozpada się - jedna część udaje się, by przygotować się do tego celu [jedna z osób z tej grupy musi dokonać tego, co jest zawarte w celu, bo jest do tego przeznaczona], druga część wpada w śmiertelne niebezpieczeństwo, ale za nic nie mogą się ze sobą skontaktować. Ostatnie pół godziny piątej części to męka i udręka w porównaniu z radosną i awanturniczą czwartą częścią [again - pod pewnym względem Drużyna Pierścienia = Nowa Nadzieja]. Han, Leia, Chewbacca i C-3PO trafiają w ręce Sauro... tzn. Dartha Vadera, a Luke za pomocą Mocy czuje, że dzieje się im krzywda, więc mimo przestrogi Yody i zmarłego Obi-Wana udaje się z R2-D2 do Miasta w Chmurach, by uratować przyjaciół. Tam zastaje Vadera, z którym walczy, by przekonać się, że nie dorasta mu do pięt i do tego jest jego synem. By nie przystąpić do ojca i Ciemnej Strony Mocy dokonuje samobójczego skoku, który jakimś cudem przeżywa i dostaje się na pokład z przyjaciółmi, między którymi brak Hana Solo, który został porwany przez łowcę nagród Boba Fetta i przetransportowany do Jabby na Tatooine. Ten film kończy się z nikłą nadzieją na odzyskanie kompana i zniszczenie Imperium raz na zawsze. Jego wesoły koniec przynosi zdecydowanie słabszy Powrót Kró... tzn. Powrót Jedi.

Operacja Kino w Bękartach wojny
Nie chodzi mi co prawda o całą część tak zatytułowaną, lecz jej fragment, ale nie miałam jak inaczej tego zatytułować. Każdy jest na swoim miejscu - Frau von Hammersmark wprowadziła na salę kinową 2/3 Bękartów, Hans Landa chyba się nie zorientował, a Shoshanna i jej partner są gotowi podpalić kino. W tym momencie Tarantino rzuca nam tym w twarz i sprawia, że:
a) Bridget von Hammersmark została uduszona przez Hansa Landę, który ją przejrzał, b) 1/3 Bękartów, która nie weszła na salę [Aldo Apacz] zostaje zatrzymana przez nazistów [wcześniej hitlerowcy znaleźli jeszcze jednego kompana] i c) Shoshanna zostaje zabita przez sierżanta.
Teraz cała akcja powinna upaść, ale co? Partner Shoshanny zdążył podpalić kino, 2/3 Bękartów na sali wypełnia swoje zadanie mimo śmierci, a Hans Landa ze swastyką na czole kończy drugą wojnę światową, wypuszczając Apacza i jego kolegę. Mmmmmasakra.

Wszystko w Little Miss Sunshine
To nie mogło się udać. Uzależniony od narkotyków dziadek, oszalały na punkcie bycia zwycięzcą ojciec, kochający Nietzschego i nienawidzący wszystkich innych brat, wujek - niedoszły samobójca, a tu trzeba zawieźć dziecko na konkurs Miss Słoneczko. Podróż zdezelowanym volkswagenem bez pieniędzy ze zgonem jednego z pasażerów w trakcie wycieczki nie pozostawia żadnych złudzeń - dziewczynka nie dotrze na czas, a tu jednak zaskoczenie - w ostatniej chwili dojechali. Fakt, że układ taneczny był nieudolnym tańcem erotycznym i spowodował, że dziewczynka nie mogła występować w konkursach piękności na terenie stanu Kalifornia zupełnie się nie liczył - w trakcie tej podróży każdy odkrył siebie i zbliżył się do całej rodziny, lecząc każdego jej członka z jego głównych problemów osobistych.

Pogrzebanie żywcem Panny Młodej w Kill Bill vol. 1 lub 2 [?]
Muszę powiedzieć, że widziałam te filmy po jednym razie, więc nie pamiętam ich dobrze, ale dzięki temu widać, że ta scena zrobiła na mnie duże wrażenie. Nie pamiętam okoliczności, ale na drodze zemsty główna bohaterka trafia do Michaela Madsena, który ją powala i wsadza do trumny i zakopuje głęboko w ziemi. Poczucie beznadziei, braku powietrza i klaustrofobii ogarnia widza w strasznym stopniu w tej całej części filmu, Panna Młoda sama się poddaje, ale jakimś cudem [uderzając w górną płytę drewnianej trumny, z tego co pamiętam?] wydostaje się na świeże powietrze i dopełnia swej zemsty w nadciągających scenach.

Orodruina w Toy Story 3
Tak, tak, to nie chochlik redakcyjny, a celowa nazwa tej sceny, bo czymże różni się Góra Przeznaczenia z Władcy pierścieni od spalarni śmieci w tym filmie? [copyright tego stwierdzenia - Anna W.] Mój haniebny numer jeden na tej liście, bo wciąż [od miesiąca -.-] wbija mnie w fotel kinowy przy każdym seansie [liczba - 3]. Chudy z resztą zespołu dostaje się na wysypisko śmieci po interwencji różowego, miękkiego i pachnącego truskawkami Misia Tulisia [don't ask]. Najpierw przechodzi sekwencję rodem z Sherlocka Holmesa z wirującymi ostrzami, a potem czeka go zsyp, z którego brak już drogi powrotnej. Pomoc ofiaruję zdradliwy ww. Tuliś, a nasi bohaterowie naiwnie wierzą mu [jak widzowie]. Zabawki są na taśmociągu, Miś już ma go wyłączyć, ale zamiast tego zostawia ich na pastwę losu. Chudy i reszta wpada do dziury, skąd posortowane śmieci kierują się do ognia. Próbują się wydostać i naturalnie spodziewamy się, że dadzą radę, ale... co to? Widząc beznadzieję sytuacji Buzz podaje rękę Jessie, oczekując momentu ostatecznego. Kolejne zabawki podają sobie ręce, te same zabawki, które wydostały się wcześniej ze startującego samolotu, domu masochisty, kilkudziesięciopiętrowego budynku, przedszkola Słoneczko itd., nawet Chudy, który wydostał dwa razy się ze Słoneczka się poddaje. Tak ręka w rękę zbliżają się nieuchronnie do ognia. Dym i lawa buchają z wnętrza, ciemnopomarańczowy kolor dominuje, ogień odbija się w oczach ofiar, muzyka składająca się z uderzeń przypominających dźwięk kontaktu metalu z kowadłem i ogólnie pojętych 'bum buuuuuum..... bum buuuuuuum', podawanie sobie rąk - to wszystko generuje najbardziej przerażającą i dobijającą scenę w historii Disneya/Pixara, którą kończy interwencja kosmitów ze Szponem na czele. Nawet w czasie pierwszego seansu powiedziałam do ludzi, z którymi się wybrałam na ten film "to było wiadome, że przeżyją, ale...". Żadna scena, która skończyła się tragicznie w ostatnich latach kina tak mną nie wstrząsnęła i w tym tkwi jej siła - wiemy, jak się skończy, a dalej porusza, i to dogłębnie. Oddychanie ustaje, a widz sam cofa się w głąb fotelu. Kilka dni po tym seansie miałam niekończące się flashbacki z tego filmu i właśnie tą sekwencję, za każdym razem ze łzami w oczach i kilkuminutową depresją. Nawet pokoleniowe przekazanie zabawek Bonnie tak mną nie wzruszyło jak ten cholerny zsyp. Już nigdy nie wybuduję spalarni śmieci w SimCity 4!